Fagas Project

Rigoberto i Lukrecja

Siedem scen z życia pary, której imiona znają czytelnicy Vargasa Llosy — tu przeniesionej do kuchni, na balkon i do pracowni rzeźbiarza.

Wydanie 2026
Format Album · cyfrowo
Utwory 7 · 22:27

Rigoberto zmywa naczynia. Lukrecja zmywa makijaż. Reszta jest wszechświatem.

Rigoberto i Lukrecja to para, która u Rafała Fagasa mieszka od lat — w wierszach, zanim trafiła do piosenek. On: brodaty, poważny, skłonny do wykładów o planetach i do nagłych skurczów serca. Ona: złota i czerwona naraz, lekka jak kamyk w bucie, okrutna najwyżej we śnie. Ten album nie opowiada ich historii po kolei. Zbiera siedem scen, w których widać ich najdokładniej.

Sceny są małe i domowe: rysowanie księżyca na nadgarstku, czytanie książki, z której nic nie zostaje, bo ona jest w każdej literze; dwa zlewy, dwa przeciwne wiry. A jednak każda z nich otwiera się na coś większego — na noc, na wojnę, na ocean, który szumi o tysiące kilometrów od jej kroków.

Płyta zaczyna się czułością, a kończy dłutem. Pomiędzy jest moment, w którym tragarz znosi kufry, a Rigoberto rozumie, że to on ją zrobił i że ona mimo to odchodzi. Ostatni utwór to już tylko próby wykucia jej z marmuru: raz wyjdzie dłoń, raz biodro, nigdy całość. Siedem piosenek o tym, że ideału nie da się mieć, ale da się przy nim zmywać naczynia.

Siedem scen

Utwory

  1. 01

    Rigoberto opowiada o astronomii

    czułość 4:07

    Rigoberto z brodatą powagą wykłada Ptolemeusza, a Lukrecja nawija planety na srebrną nitkę i rzuca w niego śnieżkami ze starych komet. Cały kosmos przegrywa z jej chichotem. On w końcu poddaje się i rysuje jej na nadgarstku mały, przytulny księżyc, a ona bawi się jego kwadrami, aż zaśnie na ramieniu.

    Rigoberto wzdycha i daje jej księżyc / mały ale przytulny
  2. 02

    Czerwono-złota

    żądza 3:12

    Zdjęcia Lukrecji szepczą do niego jednym słowem: pragnij. Jest złota i czerwona, hemoglobiną i żoną księżyca, a on, całując dziś jej stopy, wyczuł, że ta czerwień żąda ofiary. Najgroźniejszy jest obraz Lukrecji z dzieckiem przy piersi: nikt by nie zgadł, że te same smukłe palce sięgają po żagiew. Pieśń o kobiecie, która jest jednocześnie krwią i łupem.

    jestem złota patrz na mnie jestem złota pragnij
  3. 03

    convert to path

    obsesja 4:14

    Rigoberto czyta i nic nie rozumie, bo w każdej literze widzi ją: w kapeluszu, na obcasach, z karminową szarfą przy kostce. Muska czcionki czubkiem palca i porusza ustami, jakby ją całował. „Analfabetyzm żądzy", śmieje się sam z siebie, zanim zrozumie, że to poważna rzecz: kołysać się pod dotykiem zwykłej helwetiki. Kończy się tak, jak kończą się takie lektury: zatrzaśniętą książką i przekleństwem na balkonie.

    kołysać pod dotykiem zwykłej helwetiki / gubić wśród interlinii
  4. 04

    Tysiące kilometrów stąd

    tęsknota 3:18

    Pogryziony przez dzikie sny, Rigoberto stoi o świcie na tarasie. Każdy inny słyszałby tu fale; on słyszy kroki Lukrecji o tysiące kilometrów stąd, kamyk grzechoczący w jej prawym bucie, i oddycha z ulgą, bo nie włożyła dziś jedwabnych pończoch. Z oddechem przychodzi jej zapach, a z zapachem słabość. Wraca do łóżka i boi się zasnąć, bo Lukrecja w snach bywa okrutna.

    a on słyszy kroki Lukrecji / o tysiące kilometrów stąd
  5. 05

    Gdy Lukrecja zmywa makijaż

    codzienność 3:33

    Dwa wiry obracają się w przeciwne strony: ona zmywa makijaż wbrew ściennym zegarom, on zmywa naczynia dokładnie odwrotnie. W pianie zwija się węgorz, tańczą kruche chińskie smoki, a wacik spija dziesiątki zużytych godzin. Najczulsza piosenka albumu jest jednocześnie najbardziej domowa: wieczorny rytuał, w którym czas i przestrzeń plączą się nad dwoma zlewami, aż ona wychynie z piany, żeby mógł ją wytrzeć do sucha.

    Gdy Lukrecja zmywa makijaż / Rigoberto zmywa naczynia
  6. 06

    Rigoberto nie potrafi żyć

    odejście 1:49

    Kufry Lukrecji stoją spakowane, a Rigoberto patrzy na nie z ukosa i nie wie, co zrobić z ręką, uchem, nogą. Cały jest w rysach po jej dotyku, na plecach nosi naklejki z krajów, do których uciekali zaraz po kolacji. Przez chwilę chce ją chwycić za włosy i wykrzyczeć w przestraszone oczy całe przywiązanie. Ale tragarz już zmaga się z bagażem, a ona na górze, za cienką skórą drzwi, spokojnie spina włosy.

    popatrz idiotko to twój Rigoberto / ty go zrobiłaś i nie możesz odejść
  7. 07

    Rigoberto i dłuto

    ideał 2:14

    Ona musi gdzieś być, myśli rzeźbiarz o poranku, w nagłym skurczu serca: idealna suma twarzy, biustu, oczu. Więc chwyta dłuto i tłucze. Z marmuru wychodzi dłoń trzymająca papieros pod doskonałym kątem, bezwstydnie obnażony nadgarstek, ale łokieć już urąga wszelkim standardom. Który to menhir, który łupek? Raz udała się cała ręka, raz cała głowa, nigdy całość. Album zamyka zgięty człowiek nad złupionym krajobrazem, z gorzkim żartem o jankesach, którzy też już tak nie wybierają prezydentów.

    raz udało się z całością ręki / raz skończyło się na całej głowie / ale nigdy / nie było dobrze
Posłuchaj całego albumu

Rigoberto i Lukrecja
w serwisach

Wszystkie siedem scen dostępne na platformach streamingowych.