Rigoberto i Lukrecja

Rigoberto i dłuto

Ona musi gdzieś być myślisz sobie o poranku, w nagłym skurczu serca ta Lukrecja pośród innych kobiet ta Lukrecja najidealniejsza Gdzieś niechybnie musi być ukryta idealna suma twarzy, biustu, ócz nie ma rady - chwytaj w rękę dłuta zakasawszy rękawy - i tłucz I przypuśćmy - znajdujesz w marmurze idealną dłoń, która papieros trzyma pod tym doskonałym kątem jednocześnie figlarnym i dziarskim i ma nawet wymarzone obnażone bezwstydnie nadgarstki ale niestety już łokieć urąga wszelkim standardom ech dola, ta dola rzeźbiarza jest dolą twardą Która to już próba, który to już menhir który marmur, łupek czy piaskowiec raz udało się z całością ręki raz skończyło się na całej głowie albo nader udanym biodrze ale nigdy nie było dobrze Zgięty patrzysz na złupiony krajobraz akceptując smutny wyrok losu W końcu nawet uparci jankesi nie wyłaniają już prezydentów w ten sposób