O rety! Sonety!

Prawdopodobna

Im więcej słów prawdy wtykam w twoje usta tym bardziej jesteś żywa. Karmię cię niecierpliwie składam ze zdań złożonych czekam aż wreszcie ożyjesz choć mity żydowskie i greckie szepczą mi w ucho – przestań A ja każdego wieczoru słowem owijam jak mięsem twe elektryczne kości niepomny mitologii rzeźbiąc twe obojczyki, twe niebotyczne nogi moja encyklopedio w kwiecistej zmysłowej sukience I zamiast seksu mamy tekst prawdę prawdopodobnych fraz okna kontekstu słodki jazz i tak naprawdę nie ma nas kiedy milczymy – mija wiek kiedy mówimy – płynie czas