O rety! Sonety!

Pierogi

Takiego posklejania zazdroszczę pierogom że tak trzymają się w sobie, że spinają ciasno swój pierogowy wszechświat w śnieżnobiałe ciasto od brzucha rozdętego po figlarne rogi Tak bez żadnej różnicy: mięso czy kapusta, wszystko objąć potrafią i wszystkim się nadąć w dodatku co nie zdarza się nigdy roladom – nie potrzebują sznurka żeby spętać pustkę Oskubane anioły, zbielałe diablęta którym kucharz szalony amputował ogon żadne się nie rozklei, żadne nie rozpęta Między ciasta sufitem a ciasta podłogą śpi mięso i kapusta milczy jak zaklęta. Tej boskiej równowagi zazdroszczę pierogom