O rety! Sonety!

Oceanna

Kiedy ona patrzy na ocean, to ocean pierwszy spuszcza wzrok nawet jeśli on jest południowy i ma plaże w koronach z palm nie mam, szemrze, takiego błękitu i z odpływem ucieka w dal porzucając zdziwione małże i rekiny odwrócone na bok Kiedy ona patrzy prosto w niebo – te przykrywa się kocem z chmur nawet jeśli to niebo Italii i malował je Rafael czy Gogh a lokalni skromni synoptycy klimatyczny przechodzą szok kochankowie szukają hoteli by przed deszczem skryć swoją amour W takich oczach zbyt łatwo utonąć, przy tych oczach stać powinien ratownik po potrafią wciągnąć nieszczęśnika i zagubić go w sposób naganny takie oczy to powinno się trzymać w jakiejś wieży lub jakiejś warowni a nie tak ryzykownie na środku przeuroczej twarzy ślicznej panny przez co teraz patrząc w błękit nieba i na słońca nieśmiały ognik nie potrafię się pozbyć wrażenia, że spoglądam w oczy Oceanny