Bogowie rzeczy niedużych

Mamuna

Drzwi nie zamknęłam w majowy wieczór kiedy tak sennie szumiały brzozy Drzwi nie zamknęłam, oczy zamknęłam co ci syneczku, co ci się stało patrzysz w oddale, patrzysz jak obcy jakby cie tutaj nie było wcale Nie upilnowałam wiatr jest temu winny że stałeś się nagle inny Ref.: On przez cztery lata nie powiedział słowa On przez cztery lata leży uśmiechnięty zapatrzony w powałę jakby wniebowzięty strużkę mleka w kąciku ust pobladłych chowa Drzwi nie zamknęłam zimowym świtem kiedy pod śniegiem gięły się brzozy Drzwi nie zamknęłam, oczy zamknęłam on wrócił z pracy, nawet „dzień dobry" nie rzekł nikomu, jak jakiś obcy jakby go wcale nie było w domu Nie upilnowałam wiatr jest temu winny że stałeś się nagle inny Ref.: On przez cztery lata nie powiedział słowa On przez cztery lata leży uśmiechnięty zapatrzony w powałę jakby wniebowzięty strużkę mleka w kąciku ust pobladłych chowa Droga do domu robi się daleka po łyku tęczowego mleka po drugim nie chce ci się wracać po trzecim się zatracasz Jesteś po drugiej stronie rzeki w salonie, na sofie - manekin Ref.: On przez cztery lata nie powiedział słowa On przez cztery lata leży uśmiechnięty zapatrzony w powałę jakby wniebowzięty strużkę mleka w kąciku ust pobladłych chowa Cisza zaległa cisza się stała nie upilnowałam nie upilnowałam