Supersonic I

Porannie

Wybacz powolność myśli ale jeszcze ranek i to sonet poranny, z półprzymkniętym okiem, sonet przed pierwszą kawą, kiedy światło okien czeka wciąż na płóciennych rogatkach firanek W takich myślach powolnych, jak na gramofonie obracasz się dostojnie, nieumalowana pewnie w nocnej koszulce co nagie kolana a czasem dumne uda przypadkiem odsłoni Więc im szybciej wirujesz tym szybciej dopłyną moje myśli do palców, tym pewniej się piszesz wszystko wokół papierem staje się i gliną Jak żagiel co dać może pęd nie łamiąc ciszy tak mnie rankiem okrywa białą peleryną myśl o Tobie porannej, z palcem nad klawiszem