Powodzianki

Szósta

Gdy biuro pustoszeje i cichnie, kiedy dzbanek do kawy milknie z ostatnią kroplą – Ona jeszcze siedzi przez dłuższą chwilę w jednym z biurowych pomieszczeń. Ona nieruchomieje przed zgaszonym ekranem. I choć powinna wybiec chwytając w biegu torebkę zostaje jeszcze na moment – kobieca jak nigdy przedtem, nagle wyprostowana. I mówi do siebie szeptem. Wtedy przez jedną minutę czuje jak bardzo lekkie ma wciąż biodra, jak jasne oczy i błyszczące usta i gładką świetlistą skórę. Jak nieznane dreszcze pną się po plecach… Boże to już szósta a ona jest tam jeszcze w bieliźnie nieoglądanej, dotyka dłonią szyi i patrzy w dzbanek pusty siedząc przez chwilę jeszcze przed zgaszonym ekranem.